Informacje > Smok 2018 - relacja

Smok 2018 - relacja

Smok przeciągnięty po raz jedenasty. Udało nam się zrobić trochę hałasu w Krakowie w tę mało ciekawą, pochmurną i wietrzną niedzielę. Silny wiatr bardzo popsuł nam szyki. Gdyby nie betonowe ciężarki nasze piękne klubowe namioty leciałyby teraz gdzieś tam hen. Nie było jednak smogu i nikt teraz nie odważy się napisać, że truliśmy naszych gości w krakowskiej dusznej atmosferze.

Zgodnie z planem, po hejnale ruszyliśmy kolorowym korowodem nad Wisłę wzbudzając zainteresowanie najpierw funkcjonariuszy Policji a potem już tylko turystów. Nasze maluchy robiły reklamę rozdając przechodniom krówki kaloryferówki. Spisały się wspaniale.
Do wody weszło 73 morsów z 20 klubów z całej Polski. Najdalej do nas mieli goście z Wrześni (434 km), Włocławka (373 km), Chełma (355 km), Lublina (334 km) a najbliżej Zimne Nóżki z Kryspinowa (12 km). Bardzo nam miło. Wszystkim serdecznie dziękujemy za przybycie i udział w naszym smoczym święcie.

Sztafetę otwarła runda honorowa - nasz nestor Zdzisław Karpiński (76) oraz Marta Bocheńska-Donhefner uczestniczka 10 "Smoków", w honorowej asyście Maćka Koguta i Zenka Oleksiuka. Zdzisław to nie jedyny nestor tegorocznej imprezy. W Wiśle moczył się z nami Ryszard Naja (70) z Lodołamaczy Stalowa Wola. Gratulujemy najserdeczniej!

Druga czwórka to też wydarzenie - Małgosia Dworzecka, nasz wieloletni klubowy Skarbnik po 10 latach obserwowania imprezy z brzegu po raz pierwszy odważyła się płynąć. Brawo! W imprezie wzięło udział trzech małolatów - Jacek Wojtkiewicz-Donhefner (15), wnuk naszych morsów - Marty i Jacka, Szymon Stasiak (14) z Lublina, który płynął z rodzicami oraz Michał Naworyta (13). Brawo chłopaki!

Na płynących i kibiców na brzegu oczekiwała nasza firmowa "piekielna" grochówka z żeberkiem. Po raz pierwszy gotowaliśmy ją w 50 litrowym garze. Nie zostało nic. Oprócz grochówki były podobno różne inne specjały domowej roboty. Zresztą, łatwiej napisać czego tam nie było.

Nad bezpieczeństwem płynących na rzece czuwali ratownicy z Krakowskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wraz z policjantami z Wodnego Komisariatu Policji w Krakowie. Zastanawiamy się czy jednych i drugich nie inkorporować do naszego stowarzyszenia. I tak są przecież ciągle z nami, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni.
Na brzegu stały dwie karetki z zaprzyjaźnionej firmy OPC Sp. z o.o. Sp. k. Ratownicy szczęśliwie po raz kolejny nie mieli przy nas nic do roboty. Dziękujemy Wam za obecność i gotowość.

Jedynym sponsorem naszej tegorocznej imprezy, nie pierwszy zresztą już raz, była firma JANEX - producent płynów do spryskiwaczy. Dziękujemy za wsparcie i obecność na imprezie. Zapraszamy za rok, ale tym razem to już do wody!

Samo przepłynięcie Wisły w zimie to pretekst do tego, aby spotkać się w miłym gronie. To właśnie integracja środowiska polskich morsów jest jednym z głównych celów naszej imprezy. Myślę, że w ostatnią niedzielę stycznia ten cel udało nam się zrealizować.

Gorące podziękowania dla naszych klubowiczów z Kaloryfera za liczne przybycie i wspaniałe zaangażowanie, przed, w trakcie i po imprezie. Było właśnie tak jak sobie zamarzyłem - od naszych klubowych polarów Rynek, ul. Grodzka i Bulwary przez te kilka godzin utonęły w czerwieni Kaloryfera.